poniedziałek, 28 kwietnia 2014

sobota, 29 marca 2014

rozdział 1

1
W poprzedniej szkole byłam w tak zwanej ,,elicie klasowej '' myślałam że wszyscy mnie lubią i że są moimi prawdziwymi przyjaciółmi. Myliłam się.Nadeszły wakacie szkoła skończona czas zabawy i poznawania ludzi piewszy mieśiąc minoł bez zadnych przeszkód lecz niestety w drugim wszystko się sypło moi przyjaciele mnie zostawili a ja znalazłam oparcie u ludzi których zaostawiłam ale dzięki  nim moje wakacje były super. Nadszedł ten czas jestem w nowej szkole wszystko jest takie nowe nowi ludzie ale nie brakuje też starych ,,przyjaciół''.Zachowóją się jakby tamto sie nie wydarzyło a że ja szybko wybaczam ta nie odepchnełam ich. Myślałam że za ok. miesiąc będziemy jedną wielką rodziną klasową lecz niestety nie spodziewałam się tego jak naprawde bedzie nie spodziewałam się tego że coś może być gorsze od wakacji niestety było dosyć szybko stałam się pośmiewiskiem. Byłam bliska depresji lecz dzięki mojej przyjaciółce , która  z biegiem czasu przestała mieć dla mnie czas i tak starała się mnie wspierać. Niestety to nie wystarczyło potrebowałam więkrzego wsparcia. Wiele razy brałam żyletkę i zbliżałam do skóry lecz coś cofało moją ręke zakarzdym razem. Z jednej strony byłm wdzięczna aniowołi, którego nigdy nie zobaczyłam lecz czułam jego  obecność,  a z drugiej strony chciałam uśmierzyć mój ból bólem. Sama nie dawałam sobie rady na każdym króku byłam wyśmiewana i wyzywana często kłuciłam się z nimi wszystkimi, nie spałam po nocach tylko płakałam nie wiedziałam co się ze mną dzieje.Zadawałam sowie wciąż te same pytania :co się zemną dzieje? dlaczego ja ? co mi brakuje ?. Szybko straciłam pewność siebie. Kiedy myślałam że gorzej być nie może niestety mogło zostałam upokożona znowu tym razem widziała to cała szkoła. Szybko pobiegłam do ubikacji i zsunełam się po ścianie a łzy spływały po moich policzkach. Wyciągnełam żyletkę i przystawiłam znowu ją skóry lecz odrzuciłam ją po czym wyciągnęłam czarny marker i na tym samym miejscu w którym chciałam wykonać cięcie namalowałam motyla. Wyciągnełmam słuchawki po czym wsadziłam je do uszu i włączułam muzyke. Czas już dlamnie nie miał znaczenia więc niewiem ile czsu mineło odkąd tam siedziałam. W pewnym momencie    postanowiłam wstać i pójść do domu nastała już lekcja wiec szybko pobiegłam do domu.
Po wejściu do domu mama zapytała czemu tak szybko.Opowiedziałam jej wszystko a ona przytuliła mnie i powiedziała:
-mam da was niespodziankę tylko twój brat musi wrócić do domu.-po tych słowach nie myślałam już o zajściu w szkole moje myśli były całkowicie poświęcone tej niespodziance. Mijały godziny i w końcu mój brat wrócił.Alleluja pomyślałam i pobiegłam do salonu gdzie wszyscy czekali usiałam na kanapie po czym usłyszałam głos  kobiety.
-no to tak mam dla was niespodziankę-urwała swoją wypowiedź jak podejrzewam by wzbudzić ciekawość-Dostałam prace w Stratford....-nie dałm jej dokończyć ponieważ zaczełam krzyczeć  oraz skakać z radości
-O MÓJ BOŻE JEDZIEMY DO KANADY AAAAAAAAAAAAAAA NIE WIEŻE MOŻE SPOTKAM JUSTINA AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA KIEDY JEDZIEMY ?
-Diana spokojnie za tydzień wyjeżdżamy a i będziemy mieszkać na TEJ SAMEJ ULICY CO JUSTIN JAK BYŁ MŁODY specjalnie to załatwiłam dla ciebie-podbiegłam do kobiety po czym ją wyściskałam i czym prędzej poleciałam się pakować.
_______________________________________________________________________
Hej zmieniłam trochu rozdział  ponieważ tamten zakończyłam tak że nie wiedziałam co napisać w 2 rozdziale  CZYTASZ KOMENTUJ  ZAJMIE CI TO TYLKO CHWILE